Przejdź do treści
Nilotica

Shea nilotica — jedno drzewo, dwa różne masła

Słowo „nilotica” pojawia się w opisach maseł shea coraz częściej i prawie nigdy nie jest wyjaśniane. Bywa czytane jako nazwa marki, jako region, jako metoda produkcji albo jako określenie wyższej klasy towaru. W rzeczywistości jest nazwą botaniczną i mówi o pochodzeniu drzewa — a to, co kupujący odbiera jako różnicę jakości, jest w dużej mierze różnicą podgatunku.

Jedno drzewo, dwa podgatunki

Masło shea pochodzi z nasion drzewa Vitellaria paradoxa, znanego też pod starszą nazwą Butyrospermum parkii. Drzewo rośnie w szerokim pasie sawann ciągnącym się przez Afrykę na południe od Sahary i występuje w dwóch podgatunkach.

Podgatunek zachodni, opisywany jako paradoxa, obejmuje obszar od Senegalu przez Mali, Burkina Faso, Ghanę i Nigerię. To z niego pochodzi większość masła shea znanego na europejskim rynku.

Podgatunek wschodni nosi nazwę nilotica i rośnie w dorzeczu Nilu — przede wszystkim w północnej Ugandzie i Sudanie Południowym oraz na obszarach z nimi sąsiadujących. Stąd nazwa: od rzeki, nie od plemienia, kraju ani producenta.

Oba podgatunki to ta sama roślina w sensie gatunkowym, więc w wykazie składników kosmetyku nie ma między nimi różnicy. Jest natomiast wyraźna różnica w tym, co zostaje w słoiku.

Skąd bierze się różnica w konsystencji

Tłuszcze roślinne różnią się proporcją kwasów tłuszczowych, a proporcja przekłada się bezpośrednio na twardość. W maśle shea decydujący jest stosunek kwasu stearynowego, nasyconego, do kwasu oleinowego, nienasyconego. W podgatunku zachodnim silniej zaznacza się udział pierwszego, w nilotice — drugiego.

Skutek widać natychmiast po otwarciu słoika. Shea zachodnie bywa zbite, woskowate i wymaga rozgrzania w dłoni, zanim da się rozprowadzić. Nilotica jest miękkie, daje się nabrać palcem i rozpływa się szybciej, często bez rozcierania.

Co to zmienia w codziennym użyciu

Miękkie masło łatwiej nakłada się cienko, a to zwykle jedyny sposób, żeby nie zostawiało śladów na ubraniu. Wygodniej też pracuje się nim na większej powierzchni, na przykład po kąpieli.

Twarde masło ma inne zalety. Lepiej znosi ciepło, więc mniej dramatycznie reaguje na letnią kuchnię i podróż, a przy tym daje trwalszą, bardziej okrywającą warstwę tam, gdzie skóra jest zrogowaciała.

Jest też cecha, o której mówi się rzadziej: większy udział kwasów nienasyconych oznacza zwykle nieco mniejszą odporność tłuszczu na utlenianie. Miękkie masło bywa więc surowcem, którym trzeba gospodarować uważniej — trzymać z dala od ciepła i światła oraz nie odkładać otwartego słoika na później.

Jak powstaje masło shea

Drzewa shea rzadko rosną w plantacjach. Tworzą tak zwane parki — zachowywane i chronione w krajobrazie rolniczym pojedyncze drzewa, wokół których uprawia się pola. Owoce zbiera się z ziemi po opadnięciu, a z owoców pozyskuje nasiona, potocznie nazywane orzechami.

Tradycyjna obróbka jest wieloetapowa i wykonywana głównie przez kobiety, dla których zbiór i przerób bywa ważnym źródłem dochodu. Nasiona się gotuje albo parzy, żeby zatrzymać kiełkowanie, następnie suszy, łuska, praży i mieli na gęstą masę. Masę ubija się z wodą, aż tłuszcz oddzieli się i zbierze na powierzchni, a zebraną frakcję gotuje i studzi.

Wariant przemysłowy wygląda inaczej: wysuszone i oczyszczone jądra tłoczy się mechanicznie albo poddaje ekstrakcji, a otrzymany tłuszcz oczyszcza w kolejnych etapach. Ani jedna, ani druga droga nie jest z definicji lepsza — różnią się powtarzalnością, zapachem i zawartością drobnych zanieczyszczeń.

Dlaczego partie różnią się między sobą

Surowiec rolniczy nigdy nie jest identyczny. Rok, w którym owoce dojrzewały, czas leżenia nasion przed obróbką, temperatura prażenia, sposób suszenia i długość transportu — wszystko to zostawia ślad w kolorze, zapachu i konsystencji. Dwa słoiki z tego samego źródła, kupione w odstępie roku, mogą wyglądać inaczej i oba mogą być w porządku.

Dlatego rozsądniej jest oceniać konkretną partię, niż raz na zawsze uznać, że „to masło jest takie”. Kolor i zapach warto zapamiętać przy pierwszym otwarciu — będą punktem odniesienia później.

Nilotica na etykiecie — czego szukać

Wykaz składników nie rozstrzygnie sprawy. Niezależnie od podgatunku masło shea występuje w nim pod jedną nazwą, opartą na starszym nazewnictwie botanicznym: Butyrospermum Parkii Butter. Informacja o nilotice zawsze pochodzi więc z opisu handlowego, a nie z listy składników — i to opis trzeba czytać uważnie.

Pomocne są cztery rzeczy. Deklaracja pochodzenia z podaniem kraju lub regionu, a nie samego kontynentu. Informacja o sposobie pozyskania — tłoczenie, ekstrakcja, obróbka tradycyjna. Informacja o stopniu oczyszczenia, czyli czy masło jest nierafinowane, filtrowane, czy rafinowane. I wreszcie oznaczenia obowiązkowe dla kosmetyku w Unii Europejskiej: dane osoby odpowiedzialnej za produkt, numer partii oraz data minimalnej trwałości albo symbol otwartego słoiczka z okresem przydatności po otwarciu.

Brak tych informacji nie znaczy, że masło jest złe. Znaczy tylko, że nie ma jak sprawdzić, czym jest — a wtedy każde pytanie o jakość pozostaje bez odpowiedzi.

Frakcje i pochodne, czyli shea, które nie jest masłem

Z masła shea wytwarza się także produkty pochodne i łatwo je pomylić z surowcem. Frakcjonowanie rozdziela tłuszcz na część płynną i stałą. Część płynna, nazywana oleiną shea albo olejem shea, pozostaje ciekła w temperaturze pokojowej i bywa używana tam, gdzie masło byłoby za ciężkie. Część stała, stearyna, jest twarda i trafia głównie do przemysłu spożywczego.

Osobną kategorią są ekstrakty i wyciągi, w których shea jest tylko jednym z elementów formuły. Napis „z masłem shea” na kremie mówi o obecności składnika, a nie o jego udziale — to zupełnie inna informacja niż słoik czystego masła.

Zobacz, jak shea wypada obok innych maseł

Sprawdź, co dokładnie zmienia rafinacja